Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomoc. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 grudnia 2017

Dzień w pracy i nowe ubranka.

Hejo :).
W piątek (08.12.2017 r.) pojechałam z mamą do pracy, ponieważ była potrzebna dodatkowa para rąk do pomocy ;). Jak wiadomo, Luna podróżuje ze mną wszędzie, więc i ona była w pracy ;). Nie obyło się bez zdjęć. W końcu fotograf (oraz technik fototechnik) to mój zawód, a fotografia jest jedną z moich pasji :P. Zdjęcia na kolana nie powalają, ale przecież nikt nie powiedział, że wszyscy fotografowie muszą każde swoje zdjęcie wypieścić i wygłaskać :P. Z resztą, moim zdaniem, przesadne dopieszczanie wszystkich zdjęć troszkę zalatuje amatorszczyzną :D. Niemniej jednak staram się obrabiać każde swoje zdjęcie, a te "domowe", "prywatne" tylko tak, aby wyglądały w miarę estetycznie. Pieszczenie fotografii zostawiam sobie na sesje fotograficzne, które określam już jako bardziej artystyczne :P. Dobra, koniec, teraz zdjęcia :D.



Ostatnio znów wzięła mnie wena na szycie ubranek dla Luny ;). Chcę teraz szyć trochę częściej, w miarę możliwości. Może się uda :D.
Wykroje przygotowane do szycia ;).



A tu, to co z nich powstało :).


W planach już mam kolejną koszulkę, a będzie ich jeszcze więcej, tylko trzeba dobrać odpowiednie materiały :D.
Pozdrawiam ^^.

środa, 6 grudnia 2017

Mikołajki, rocznica i McDonald's.

Ho ho ho!
Takim mikołajowym powitaniem, postanowiłam zacząć dzisiejszy (06.12.2017 r.) wpis ;). W uczelni miałam mieć dzisiaj zajęcia ułożone w ten sposób: od 11:20 do 16:10 zajęcia i od 17:30 do 19:45 pierwsza pomoc. W przerwie między 16:10 a 17:30 miałyśmy z moją psiapsiółą (tą, od której mam Lunę) iść do McDonalda, ponieważ lokal znajduje się, rzut beretem od uczelni. Okazało się jednak, że pierwsza pomoc jest tylko dla II i III roku (o czym na stornie internetowej nie raczyli napisać, podana została tylko godzina i data), więc nas ominęła, a że dzisiaj są Mikołajki, to pan profesor puścił nas wcześniej. I takim oto sposobem zajęcia trwały od 11:20 do ok. 14:00 z hakiem. Nie zmieniło to faktu, że i tak poszłyśmy do McDonalda :D.



Luna podjadała nam frytki :D.



Z racji tego, że dzisiaj są Mikołajki, to dostałam od psiapsiółki prezent w postaci słodyczy. Wiky oczywiście jest głupia i nie pomyślała żeby też zrobić prezent, więc trzeba będzie nadrobić zaległości jutro :D. Nawet Hana dostała prezent ;).


A tak swoją drogą, to dzisiaj mi i Harry'emu stuknęła trzecia rocznica związku :P. I pomyśleć, że nasza znajomość zaczęła się tak niewinnie – od przyjścia ze znajomymi w to samo miejsce. Związek również zaczął się niewinnie – od przyjścia na kawę ;).
Pozdrawiam!

środa, 27 września 2017

Problem z twarzą Luny.

Hejo :).
Wczoraj (26.09.2017r.) dostałam od mamy z pracy telefon, że zapomniała jednego kartonu z produktami z domu, a jest jej bardzo potrzebny i czy mogłabym go przywieźć. Oczywiście niewiele myśląc, wsiadłam w samochód i pojechałam. Jak zwykle towarzyszyła mi Luna :).




A teraz coś z innej beczki. Co poniektórzy już wiedzą, że twarz Luny potrzebuje małej pomocy. Matowa powłoczka, która najprawdopodobniej jest zrobiona z jakiegoś rodzaju gumy, ściera się w jednym miejscu, co widać na załączonym obrazku:


Plastik pod powłoczką jest błyszczący i w tym samym kolorze co reszta ciała Luny, a przytarcie znajduje się w takim miejscu, że tego nie widać. Problem z tym, że powłoczka ściera się coraz bardziej i nie wiem jak temu zapobiec... Balbinka z bloga http://balbinkoweemporium.blogspot.com/ poradziła mi żebym zabezpieczyła oczka lalki i spryskała twarz MSC, jednak poczytałam trochę o tym i wydaje mi się to obecnie niedostępne dla mnie rozwiązanie... Ciągle myślę nad jakimś bardziej domowym sposobem... Gdyby Luna nie miała makijażu, to po prostu starłabym tę powłoczkę sama do końca i lalka miałaby po prostu błyszczącą twarz. Później myślałabym nad zmatowieniem jej drobniutkim wodnym papierem ściernym i sama spróbowałabym swoich sił w repaincie, jednak bałabym się, że coś nie wyjdzie i zniszczę lalkę. Wysyłać też jej nigdzie nie chcę, bo jestem do niej bardzo przywiązana i każde rozstanie byłoby dla mnie bolesne :P.
Drugim problemem jest to, że do twarzy Luny ciągle przyklejają się paprochy... Non-stop muszę myć jej buźkę. Najczęściej robię to samą wodą. Moczę chusteczkę, tak, żeby była wilgotna i bardzo delikatnie przecieram, później zostawiam do wyschnięcia lub delikatnie wycieram suchą chusteczką... Z reguły to pomaga, ale jednak po chwili twarz Luny znów jest cała w farfoclach... Może wiecie jak temu zapobiec? Poniżej wstawiam zdjęcie jak to wygląda...


Pozdrawiam :).